Kilka godzin i zero ruchu
Poleciłem znajomemu marketingowcowi, żeby stronę zrobił sobie sam w Lovable. Zrobił. Ładną, w jedno popołudnie, bez ani jednej linijki kodu. Do tego momentu wszystko szło zgodnie z tym, co obiecywałem.
Potem chciał ją podpiąć pod własną domenę. Wszedł na czat supportu hostingu i zapytał, dlaczego strona nie działa. Dostał odpowiedzi. Poprawne. Po kilku godzinach był dokładnie w tym samym miejscu.
Kiedy w końcu usiedliśmy na współdzielonym ekranie, sam nazwał to lepiej, niż ja bym umiał:
Skoro nie mam takiej wiedzy podstawowej, chociażby że te certyfikaty muszą być — to nawet nie wiedziałem, czego szukać, a po drugie: gdzie szukać.
Czterdzieści minut i działało. Nie utknął na braku odpowiedzi. Utknął na braku pytania. I powiem uczciwie: to była też trochę moja wina, bo poleciłem narzędzie, a nie powiedziałem, co jest dzień później.
Na czym polega ta luka
Żeby zadać dobre pytanie, trzeba już coś wiedzieć o temacie. A tu po drodze stały trzy rzeczy, o których istnieniu nie miał pojęcia:
- Certyfikat SSL (ta kłódka przy adresie strony) — że jest osobnym klockiem i że trzeba go włączyć ręcznie.
- Drugi panel — że ustawienia domeny siedzą gdzie indziej niż panel, do którego loguje się na co dzień.
- Przycisk „zweryfikuj” — że po dodaniu ustawień trzeba jeszcze wrócić do narzędzia i kazać mu sprawdzić.
Na każde z tych pytań czat odpowiedziałby bez zająknięcia. Gdyby padły. Nie padły, bo żeby je zadać, trzeba było wiedzieć, że taka rzecz w ogóle istnieje. To nie jest luka w wiedzy o odpowiedziach. To luka w mapie terenu.
Czego AI za Ciebie nie zrobi
Model językowy jest domyślnie reaktywny: dostaje pytanie i na nie odpowiada. Jest w tym naprawdę dobry. Znacznie rzadziej robi to, co w takiej sytuacji ratuje sytuację — przerywa i mówi: „chwila, opisz mi całą sprawę od początku, bo pytasz o skutek, a nie o przyczynę”.
Do tego dochodzi to, że opisujemy objaw („strona nie działa”), a nie kontekst („zrobiłem stronę w Lovable, domenę mam u polskiego rejestratora, dodałem rekord A”). Bez kontekstu odpowiedź potrafi być jednocześnie poprawna i kompletnie bezużyteczna. Ten sam mechanizm psuje prompty przy budowaniu prototypów: im mniej kontekstu dasz, tym ładniej dostaniesz nie to, o co Ci chodziło.
Co z tym robić
Cztery rzeczy, które realnie skracają takie utknięcia. Kolejność jest celowa.
- 1
Opisz sprawę, nie objaw
Zamiast „strona nie działa” napisz, co zbudowałeś, gdzie masz domenę, co już kliknąłeś i co dokładnie widzisz na ekranie. Jedna wiadomość więcej na starcie potrafi oszczędzić godzinę.
- 2
Poproś o mapę, nie o rozwiązanie
„Wypisz wszystkie kroki, które muszą się wydarzyć, żeby to zadziałało — łącznie z tymi, o których ludzie zapominają.” To pytanie wyciąga na wierzch rzeczy, o których nie wiedziałeś, że istnieją.
- 3
Ustaw sobie limit czasu
Jak po godzinie nie ma ruchu, kolejne dwie zwykle też go nie przyniosą. Utknięcia na braku pytania nie rozwiąże powtarzanie tego samego pytania innymi słowami.
- 4
Zapytaj kogoś, kto już tam był
Nie po to, żeby zrobił to za Ciebie. Po to, żeby powiedział, gdzie patrzeć. To zwykle kwestia minut, a nie zlecenia.
I to nie dotyczy tylko domen. Ten sam schemat wraca przy integracjach, przy fakturowaniu, przy każdym wdrożeniu, w którym ktoś nietechniczny styka się z narzędziem zrobionym dla kogoś technicznego. AI mocno obniżyło próg wejścia do budowania. Nie obniżyło progu wejścia do wiedzy, czego szukać — i to jest ta część, którą wciąż trzeba komuś dopowiedzieć.
A Wy jak długo potraficie siedzieć nad czymś, zanim odpuścicie i zapytacie człowieka?
Poradnik
Lovable i własna domena — instrukcja krok po kroku
Powiązany
Od rozmowy do prototypu w 24 godziny

Mateusz Kozłowski
Założyciel flowbiz · Ekspert automatyzacji procesów
Wdrażam automatyzacje, integracje i AI w średnich firmach na Pomorzu i w Kujawsko-Pomorskiem.


